Close

    • Samotność karpiarza

      Przez długi czas uważałem karpiarzy za – jakby delikatnie powiedzieć – dziwaków i odmieńców. Siedzi taki gość nad wodą na swoim fotelu, obstawiony górą sprzętu, elektroniką i kilogramami zanęty, i czeka, nierzadko samotnie, dzień, dwa, niekiedy dłużej, na branie karpia – czasem na jedno w czasie zasiadki, czasem nie doczeka się żadnego.



      Mówiłem z nutą ironii, że pewnie są najmądrzejszymi wędkarzami, bo mają mnóstwo czasu na egzystencjalne rozmyślania, naukę języków obcych lub czytanie książek. Jakiś czas temu natrafiłem w prasie wędkarskiej na relację pewnego wędkarza, który poświęcił swój dwutygodniowy urlop na łowienie wielkich „poniemieckich karpi” w jakimś jeziorze koło Drawska, w którym, jak głosiła wieść gminna, ponoć żyły. W połowie drugiego tygodnia, w końcu doczekał się brania, lecz po godzinnym holu wielkie karpicho zaplątało żyłkę w konary zatopionego drzewa i urwało zestaw. Dzisiaj patrzę na takich zapaleńców inaczej – z szacunkiem. No bo ileż trzeba mieć w sobie silnej woli, samozaparcia i cierpliwości, by godzinami czekać na dźwięk sygnalizatora oznajmiającego branie. Staram się zrozumieć kolegów łowiących karpie; ich motywację, wybór, pasję. Cenią waleczność karpi, szanują złowione, kładą na specjalnych matach, a po zważeniu i zrobieniu zdjęcia, wypuszczają, z nadzieją, że za jakiś czas złowią je ponownie.



      Mój wcześniejszy krytycyzm wywodził się – jak sądzę – z tego, że od lat łowię wyłącznie ryby łososiowate i w poszukiwaniu ryby lubię wędrować, a nie tkwić godzinami w jednym miejscu. Może uważałem tak również dlatego, że w wielu krajach karp uważany jest za rybę „gorszego sortu”, a w innych za gatunek inwazyjny. „Co kraj, to obyczaj”. W Polsce historia hodowli karpia ma wielowiekową tradycję; sięga XII wieku. Zapoczątkowali ją cystersi w przyklasztornych dobrach m.in także w Oliwie, w stawach zasilanych przez wody Potoku Jelitkowskiego. Na szerszą skalę hodowla karpi rozwinęła się w XVI i XVII wieku. Od tego okresu lustrzeń, czyli uszlachetniona forma karpia dzikiego, sazana, nazywany jest „karpiem królewskim”, jako, że zaczął gościć – przyrządzany na wiele sposobów na królewskich stołach. Z czasem przekonała się do niego również szlachta, a gdy stał się powszechnie dostępny, zaakceptowało go także mieszczaństwo. Dzisiaj jest częstym daniem w polskich domach, nie tylko podczas wigilijnej kolacji. Warto dodać, że Polska jest obecnie czołowym producentem karpia w Unii Europejskiej; rocznie do handlu trafia ok. 18-20 tyś ton.



      Sportowy połów karpi w ostatnich latach stał się bardzo popularny, a dziesiątki firm produkujących sprzęt do ich połowu oferuje szeroką paletę nowoczesnych wędzisk, kołowrotków, żyłek, plecionek oraz różnorodnych akcesoriów. Powstało wiele Klubów i Towarzystw Karpiowych, są liczne komercyjne, zarybiane tym gatunkiem łowiska - jest gdzie, czym, i na co łowić. Rekordowy karp złowiony w Polsce ważył 34,5 kg.
      Jeśli w Wigilię pojawi się na półmisku na waszym stole: pieczony, smażony lub w galarecie - a zapewne się pojawi - to zanim go dziabniecie widelcem, popatrzcie na niego łaskawszym, przychylnym wzrokiem. Jego wysokość karp jest wielki! I smaczny.
      Życzę Zdrowych, Pogodnych Świąt oraz Do Siego Roku wszystkim Kolegom wędkarzom, bez podziałów, bez względu na to jakimi metodami łowią i jakie gatunki ryb preferują.



      Robert Tracz
      Untitled Document
    • Lucky John

      Plecionka basara x4

      Po wyborze odpowiedniego kołowrotka takiego jak MAKORA SPIN 8 oraz technik jakimi będziemy łowić, pora uzbroić się w odpowiednią linkę. W ofercie LUCKY JOHN znajdują się trzy plecionki, w tym tekście opisze jedną z nich.



      Jest to BASARA X4, jak nazwa sama wskazuje pleciona jest z czterech wysokiej jakości włókien PE. Główną zaletą jest idealnie okrągły przekrój. Linka podczas produkcji przeszła specjalny proces uszlachetniania, dzięki czemu jej splot jest super gęsty,...

      Lucky John 24-03-19 12:13
      jareck

      Wiosenne śledziowanie

      Śledź to niezwykle ważna połowowo ryba bałtycka, która na trwale stała się elementem polskiej kuchni i tradycji. Nadal jest jedną z najczęściej spożywanych w naszym kraju, więc przedstawiać jej specjalnie nie trzeba. A jak sprawa ma się z połowami śledzia na wędkę? We Władysławowie dla okolicznych moczykijów sezon na „bałtyckiego króla”* na dobre zaczyna się wczesną wiosną…

      Najczęściej w pierwszym tygodniu kwietnia duże i gęste ławice śledzi nie tylko podpływają pod zlokalizowaną na...

      jareck 23-03-19 06:36
      hi tower

      Wędką i agregatem #6 - Rzeka życia

      Ostatnio coś mi ciągle nie po drodze z rybami. a to rodzinny wyjazd na cały weekend albo armagedon pogodowy. Ale mam nadzieje ze wraz z nadchodzącą wiosna się to niebawem zmieni. Tymczasem jednak, z racji tego że poprzedni filmik z pod wody się Wam bardzo spodobał wygrzebałem z czeliści twardego dysku i obrobiłem jeszcze jeden materiał.



      Ujęcia z pod wody nagrane przy współpracy z Szwagrem na nizinnym odcinku rzeki Wdy. Kręcone techniką "kamery na kiju" wiec brodząc po pachy, sam nie do...

      hi tower 22-03-19 23:00
      jareck

      Raporty z portu (4/2019)

      Data: 20.03.2019
      Miejsce: Władysławowo
      Temperatura powietrza: 70C
      Temperatura wody: powyżej 3,50C
      Wiatr: południowo-zachodni, 14-16 węzłów.

      Mamy drugą połowę marca i ostatni dzień kalendarzowej zimy. To odpowiednia pora by zadać kluczowe dla wielu portowych moczykijów pytanie: co z tym śledziem? W poprzednich latach większe ławice wchodziły w akweny z pierwszym, wyraźnym ociepleniem, czyli na ogół pod koniec marca lub na początku kwietnia. Z zasłyszanych opinii...

      jareck 20-03-19 22:16
      hi tower

      Wędką i agregatem #5 - Co mieszka w wodzie "po jajka"?

      Połowa marca, sezon trociowy w solance powoli se rozkręca przed wiosenną kulminacją. Ale czy brodząc wzdłuż Bałtyckich plaż w poszukiwaniu morskiego srebra, nie zastanawiało Was czego te ryby mogą szukać w tak płytkiej wodzie?


      Osobiście bardzo często podczas wczesnowiosennych połowów za trocią w strefie brzegowej, odnoszę wrażenie ze woda w której brodzę jest raczej jałowym pustkowiem piasku czasem żwiru i kamieni. Czasem tylko przemknie przed nogami ławica maluteńkich zielonkawych tubisów...

      hi tower 13-03-19 21:47
      Szymon Szymański

      #2 Luty na Detox'ie

      Ostatni tydzień lutego to kolejne rybne dni na Detox'ie, które zakończyły rewelacyjny bilans tego miesiąca.



      To był wyjątkowy czas, było dużo pogody, a przede wszystkim ryb, wśród których nie brakowało łososi dobrze przekraczających metr. Wśród łososi trafiały się też grube trocie. A my cały czas wykorzystujemy każdy dzień z pogodą, na życzenie wędkarzy nawet te z najtrudniejszymi warunkami, które umożliwiają jeszcze łowienie. Ewenementem o tej porze jest woda, która przekracza 4...

      Szymon Szymański 13-03-19 12:46