Close

    • Wiatr ze wschodu – ryby chodu?

      Każdy kto miał do czynienia z wędkarstwem morskim prędzej czy później spotkał się z powiedzeniem będącym tytułem niniejszego artykułu. Czy rzeczywiście sprawdza się ono na tyle, aby móc nazwać je prawidłem, które można zastosować wszędzie i w każdych okolicznościach?



      Zarówno doświadczenia własne, jak i kolegów z klubu, którzy wędkują w różnych miejscach na polskich wybrzeżu, pozwalają stwierdzić, że sam wschodni kierunek wiatru nie przesądza o marnych wynikach w połowach. Oczywiście wiele zależy od tego gdzie, jaką metodą i na jakie ryby chcemy zapolować. I tak jeśli chodzi o znane mi akweny portowe, słynne porzekadło sprawdza się całkiem dobrze (szczególnie w przypadku okoni). Na podstawie obserwacji w portach we Władysławowie czy Jastarni można by wręcz napisać równanie: dłużej wiejący wschodni wiatr i towarzyszące mu obniżenie poziomu wody = bardzo wyraźny spadek ilości brań. Przy takich warunkach nawet żarłoczne i niegdyś wszędobylskie babki bycze (gatunek inwazyjny) jakby tracą apetyt. To nie oznacza, że nasze szanse na wymiarowe pasiaki spadają do zera. Na przykład latem, przy ładnej pogodzie większe sztuki mają zwyczaj podpływania w miejsca ze stojącą wodą, blisko nabrzeża i intensywnego żerowania na krótko przed szarówką. Najwyraźniej to, skąd „dmucha” nie robi im wtedy większej różnicy, byleby wiatr nie był zbyt silny. W takich okolicznościach, by zwiększyć swoje szanse na sukces wypada zastosować jakąś selektywną przynętę, chociażby siedmiocentymetrową jaskółkę podaną drop shotem.

      W maju wielu wędkarzy we Władysławowie, szczególne tych starszych, zasadza się na belonę z dużymi spławikami. Na haczyk wędruje filecik ze śledzia, makreli, kawałek tubisa lub szprota. Spinning z tradycyjną blachą jest tu na ogół mniej skuteczny, ponieważ w pobliżu portu belon nie jest tak dużo jak np. w okolicach Rozewia czy w Zatoce Puckiej. Dwie kluczowe „miejscówki” to końcówka falochronu i główka (pisałem o tym w tekście „Na wkładkowym falochronie”) oraz początek plaży zachodniej – tuż przy kamieniach, jeszcze przed tzw. gwiazdoblokami. Tu zaskoczenie, bo przy wschodnim wietrze prawdopodobieństwo pojawienia się morskich bocianów wcale nie maleje. Jest wręcz odwrotnie, ale przy założeniu, że słońce ładnie przygrzewa, a nie chowa się za chmurami. Jeśli mamy taką właśnie aurę, rano lub po południu możemy śmiało ruszać na majowego drapieżnika!



      Teraz zostawmy tereny portów i skupmy się na wędkowaniu z plaży – w sumie większość zawodników Władek Team to zdeklarowani surfcastingowcy. Otóż pytane przeze mnie osoby łowiące w ten sposób regularnie nie widzą większego związku między kierunkiem wiatru, a aktywnością i żerowaniem ryb. Mowa tu zarówno o regionie Półwyspu Helskiego, jak i wybrzeżu środkowym. Jak podaje jeden z naszych klubowiczów, w rejonie Ustka-Rowy zachodni wiatr często oznacza silne podmuchy – 5 lub 6 w skali Beauforta. To przypomina mi warunki, jakie panowały na co najmniej dwóch zawodach z cyklu KLS (Klubowa Liga Surfcastingowa) – morze było wzburzone, a przy brzegach intensywnie mieszała się woda, co ktoś nazwał „efektem betoniarki”. Zawody zakończyły się porażką wszystkich wędkarzy – w obu przypadkach na kilkudziesięciu startujących nikt nie złapał wymiarowej ryby. Jeśli zaś odwrócimy sytuację i mamy do czynienia z gladą (lub jak ktoś woli flautą), czyli gdy powierzchnia morza przypomina stół… cóż, przeważnie to też nie wróży najlepiej, choć trzeba zaznaczyć, że bywają od tego wyjątki. Wędkarze plażowi zauważają jeszcze inne tendencje i zależności, ale już nie związane z wiatrami. Spostrzeżenia dotyczą na przykład ciśnienia atmosferycznego – w czasie sezonu na leszcze o ich lepszych braniach mogą decydować spadki ciśnienia, bo gdy idzie ono w górę bardziej aktywne stają się płastugi. Wielu surfcastingowców nieprzychylnie wyraża się o pełni księżyca, jako o czynniku, który zdecydowanie zmniejsza aktywność morskich ryb.

      Z pewnością warto śledzić lokalne, internetowe prognozy pogody, bo znając pewne prawidłowości możemy lepiej zaplanować termin wypadu do portu lub na plażę. Oczywiście może zdarzyć się tak, że nawet przy potencjalnie gorszych warunkach po prostu dopisze komuś szczęście. Tego właśnie życzę wszystkim morskim moczykijom.

      Jarek Rusak (jareck)
      Untitled Document
    • Szpula

      Niedługo lód tylko w zamrażarce

      [SIZE=3] To już chyba końcówka mazurskich lodów. Prognozy nie są obiecujące i można tylko żyć nadzieją, że coś się zmieni. Ale raczej szału już nie będzie bo pokrywa dostała mocno w kość.

      Na szczęście udało się wykorzystać ostatki na lodzie i nawet co nieco połowić.


      Jeden z wielu wczorajszych smakoszy ochotki i jokersa.

      Dziś zaś dla odmiany ryby mniejsze ale za to spotkanie w świetnym gronie, a towarzyszyła temu nuta rywalizacji.

      Szpula 17-02-19 19:27
      jareck

      UL spinning

      Salut!

      Jak spędziłem sobotę? To pytanie retoryczne! Wraz z kolegą z teamu, Rafałem wybraliśmy się na pstrągi. Tym razem zabrałem ze sobą najdelikatniejszy z moich kijów, a mianowicie Blue Bird ukraińskiej firmy Favorite (do kupienia m.in. na stronie Stepanow Fishing). Kij o długości nieco ponad 2 metry ma c.w. opisany jako 0,5 - 5 g. Czas na ultra light spinning - przecież nie po to kupuje się wędki, żeby stały w kącie (do tej pory nie używałem jej zbyt często)!



      Najpierw odwiedziliśmy...

      jareck 17-02-19 10:03
      Szpula

      Sobota? To na ryby!

      Sobota? Poranek? Wyspać się? Po co?!

      Lecę wyprowadzić Jokersika na spacerek. Ciekawe czy jakiemuś Leszkowi się spodoba i uda mi się go wyhaczyć? 🤔



      Heh nie ma co gdybać. Do dzieła! To mogą być ostatnie lody na Mazurach.



      Majdanek Czamadanek

      Szpula 16-02-19 08:09
      jareck

      Motławskie pasiaki

      Cześć!

      Wczoraj zaliczyłem pierwszy w tym roku wypad na Motławę, na wody Spółdzielni "Troć", które jesienią odwiedziłem co najmniej kilka razy. Od października do grudnia w wielu miejscach szalały okonie, które łowiło się w ilościach hurtowych. Szkopuł w tym, że zdecydowana większość z nich występowała w rozmiarze "kajtek" lub ewentualnie "kajtek+" (nie mylić z Keitech! ). I tylko czasami, pomiędzy drobnicą, trafiał się jakiś sensowniejszy pasiak. W sumie jednak nie udało mi się wyciągnąć...

      jareck 15-02-19 11:17
      hi tower

      Wędką i agregatem #0 - coming soon!

      Hej!

      Nazywam się Tomasz Kuczyński, choć bardziej znany jako "Hajtłer". Jak zapewne niektórzy kojarzą moja aktywność na forum, mogą się domyślać że jestem z wykształcenia biologiem morza i zawodowo zajmuję się rybami. Jednak jak wiadomo nie tylko praca człowiek żyje. Po pracy też ryby, najczęściej z wędką muchową w ręku. Nie będę ukrywał że do rozpoczęcia przygody z blogowaniem skłonił mnie po trochu ogłoszony przez nasz portal PPW konkurs oraz nękania jednego z Kolegów . O czym będzie? Po...

      hi tower 15-02-19 08:18
      Szpula

      Pogoda wariuje a ja łapię zające

      Pierwszego zająca w tym roku złapałam.

      To uczucie, gdy jednego ranka skrócisz sobie drogę i wpakujesz się po kostki w błoto... Tak było w poniedziałek. Wyskoczyłam z domu i zamyślona dreptałam do pracy po dłuższym urlopie, aż nagle niemiło zapadłam się w obrzydliwej, brązowoczarnej, mazistej brei... Bleee.

      Dzień później (czyt. wczoraj) wyszłam z domu nieco za późno ale oceniłam szybko pogodę i stwierdziłam, że poranny przymrozek złapał błocko i można po nim śmiało stąpać.

      Z dużą...

      Szpula 14-02-19 08:25