Close

hi tower

Wędką i agregatem #10 - Mrówka z Czarnobyla

Oceń ten wpis
W tym roku wyjątkowo późno, bo zazwyczaj zaczynam w drugiej połowie czerwca. Ale udało mi się otworzyć sezon połowu kleni na duże muchy z pianki. Jest to zajawka, dzięki której od kilu lat lato nie mija mi jedynie w oczekiwaniu na początek jesieni i łowienia lipasków. Więc mimo awersji do komarów i innego gryzącego robactwa, co roku latem przedzieram się przez nadbrzeżne chaszcze w poszukiwaniu tłustych kleni.

Nazwa:  DSC0695aj_qsnqrqx.jpg
Wyświetleń: 318
Rozmiar:  427,0 KB

Połów kleni na duże suche muchy jest dla mnie wyjątkowo ekscytujący. Te ryby maja dość specyficzne zachowania. Czasem atak następuje gwałtownie, w dosłownie ułamek sekundy po opadnięciu muchy na wodę. Z drugiej strony potrafią majestatycznie, jak w zwolnionym tempie podnieść się do muchy i długą chwilę dryfować pod nią, przyglądając się jej z kilku centymetrów by w końcu delikatnie zagryźć lub zupełnie odpuścić. Taka gra nerwów! Co ciekawe, zdarzało mi się też kilkukrotnie że kleń zacięty na sucha muchę, wyskakiwał efektownie z wody niczym pstrąg.

Nazwa:  DSC0698aj_qsnqrqe.jpg
Wyświetleń: 180
Rozmiar:  398,8 KB

Przez wiele lat jako podstawową muchę do takiego łowienia używałem imitacji prawdziwych owadów które mogą wpadać do wody i być pokarmem kleni. Były to muchy imitujące głównie koniki polne oraz piankowe żuki, najczęściej wiązane na haczykach w rozmiarze 6. Ale jak pokazało doświadczenie, często najprostsze rozwiązania są najlepsze. Taką prostą i zarazem bardzo skuteczną muchą jest bardzo znany wzór: Chernobyl Ant, czyli zmutowana mówka z Czanobyla. Szczególnie duże egzemplarze robione na 4-kach! Kolor? Zdecydowanie czarny jest chyba najbardziej uniwersalny, choć łowiłem klenie na zielone, białe, brązowe, a nawet różowe czy fioletowe.

Nazwa:  DSCN0874a_sqnessp.jpg
Wyświetleń: 180
Rozmiar:  333,6 KB

Poniżej linka do Insta i krótkiej zajawki z holu klenika 45+: @hitowerfishing


_

Komentarzy

  1. Awatar Sicu
    Chyba sobie takie cuś ukręcę
  2. Awatar byku
    Oj i miejsce chyba znajome pozdrawiam